Spełnione i niespełnione oczekiwania
My jako młodzi małżonkowie mamy wizję swojej szczęśliwej rodziny. Chcemy mieć zdrowe i cudne dzieci, kochającego męża (żonę), chcemy istnieć w kumpelskim związku, gdzie rozumiemy siebie wzajemnie i wspólnie rozwiązujemy konflikty. Wiadomo że na początku może być trudno z finansami. Część małżeństw decyduje się na mieszkanie z rodzicami- oczywiście to tylko na moment (tak sobie myślą) – do czasu jak będziemy mogli wprowadzić się do naszego domku. Marzenia są piękne i często się wypełniają. I zaczyna się dzielenie domu z teściami. Każdy się stara, ale rzadko jest wspaniale. Nowy dom, nowe przepisy czasem niełatwo się dostosować , ale przecież nie o to chodzi, to tylko na momencik żeby móc zamieszkać wreszcie rezultacie razem i stworzyć własny dom. Różne są okresy zamieszkiwania u rodziców czy teściów , ale to dopiero początek…Wreszcie nadszedł ten dzień kiedy wyprowadzamy się do swojego domu, jest pierwszorzędnie i przepełnia nas szczęście. Właśnie wtenczas zaczynają się nasze problemy. W progu naszego nowego życia zauważamy spore zmiany, choć jesteśmy ze sobą już kilka lat. W pogoni za pomyślnością zapominamy o swoim temperamencie. Tak bardzo pochłania nas poczucie ze teraz już musi wszystko pójść dobrze, ze nie zauważamy zmian ,które nadchodzą wbrew naszej woli i uczuciom. Czas biegnie szybko a my dalej realizujemy swoje marzenia. Gwałtownie następuje zastanowienie - dlaczego jestem sama w tej mojej wyczekiwanej i szczęśliwej rodzinie? Co zrobiłam źle? Mąż mnie unika, nie ma czasu na rozmowę, nie chce przebywać w moim towarzystwie. Po miesiącach myślenia i szukania winy w sobie odkrywamy że partner ma tylko zwykły romans, ale sprowokowany tym że wreszcie razem mieszkamy i niby mamy być tak uradowani. Absorbujące jest życie razem , trudne jest darowanie, jeszcze większe zadanie czeka na tych którzy będą próbować zapomnieć Ważne aby nie zaprzepaścić w tym wszystkim siebie i dalej dążyć do wspaniałej i szczęśliwej rodziny.